Książka, która jak dla mnie nie miała zbyt porywającego początku, to jednak w miarę kolejnych stron i rozdziałów budowała coraz większe zainteresowanie.
Powtórzenia – choć może niekoniecznie
Pierwsze kilkadziesiąt stron były dla mnie pewnym powtórzeniem przykładów i historii ze świata AI, z którymi miałem styczność w innych publikacjach – chociażby w „Quo V-AI-DIS” autorstwa Andrzeja Dragana (pisałem o niej tutaj), czy „Nadchodzącej fali” Mustafy Suleymana (tutaj linku nie zamieszczę, gdyż… zauważyłem, że tej książki przeczytanej ok. 4 lata temu jeszcze nie opisałem na swojej stronie – zatem nadrobię).
Przykładem takiego powtórzenia może być przytoczenie potyczek człowieka z różnymi rodzajami, na różnym etapie rozwoju LLMów w przypadku gry w szachy, a także gry Go – w tym, oczywiście słynnego ruchu 37. Podobnie zresztą jest z przypomnieniem testu Turinga.
Stwierdziłem jednak, że nie ma się co czepiać – przecież nie każdy miał szansę czytać inne książki, które przybliżają te zagadnienia, a które stanowią przecież szalenie ważne kroki na drodze, którą przebyły narzędzia AI.
Dałem więc książce i sobie szansę i czytałem dalej. Całe szczęście!
Świadomość: możliwości a istniejących wdrożeń
Na kolejnych kartkach pojawiły się przykłady procesów automatyzacji, które w niektórych przypadkach może nie są odkrywcze i spektakularne, ale pokazują, że pewne zastosowania, które nie tylko w zakresie teoretycznego rozważania mogą być stosowane (w świadomości zbudowana jest taka możliwość), lecz one już fizycznie są wdrażane lub po prostu działają.
Wydaje się, że jestem osobą o otwartej głowie, widzę przestrzenie, w których pewne rozwiązania mogą mnie wspierać i mi pomagać, to jednak pewnych zakresów się obawiam.
Boję się przejęcia ode mnie przez moich agentów wielu procesów związanych z wyborem pewnych decyzji, doborem, dopasowaniem, zamówieniem czy opłaceniem zakupu produktów bądź usług.
Rozumiem, że te powtarzalne działania zrzucone ze swoich barków mogą być wygodne, ale… obawiam się pozostawania w takiej sytuacji w wyhodowanej bańce wcześniejszych zachowań i zakupów. Co więcej bańce, która będzie wokół mnie coraz bardziej budowana przez moich agentów, którzy znając moje preferencję będą tak doskonale wszystko dopasowywać. Jednocześnie nie mają przecież wglądu w moje plany, przemyślenia, chęć zrobienia czasem czegoś inaczej, spróbowania pójścia pod prąd w wyniku właśnie przeprowadzonej rozmowy bądź przeczytanego artykułu. Boję się więc zbytniej powtarzalności, nadmiernej systematyczności i braku przestrzeni na… nieco szaleństwa.
Autor podaje przykład swojej kawiarki, która mogłaby sama rozpoznawać, ile kawy do tej pory zmieliła, a na podstawie znajomości upodobań swojego właściciela, na ile filiżanek jeszcze zostało zapasu, podejmując w stosownym momencie decyzję o ponowieniu zakupu wraz z zamówieniem dostawy i dokonaniu oczywiście płatności. W sumie proste, ale… gdzie przestrzeń na spróbowanie kawy z nowej palarni, skorzystanie z rekomendacji przyjaciela, gdzie decyzja o tym, że dany kwartał dochodowo był gorszy zatem właściciel ekspresu będzie zmuszony pić mniej kawy niż we wcześniejszych miesiącach.
Da się to zalgorytmizować bądź nadpisać danymi? Pewnie nawet takie wyjątki się da, jednak czy to nie zabierze finalnie więcej czasu niż po prostu tradycyjna transakcja w wyniku chwilki serfowania w Internecie?
Zapewne każdy ma nieco inaczej.
Być może pan profesor polemizowałby ze mną. W sumie chętnie bym skorzystał ;) Tym bardziej przy smacznej kawie.
Zastanawiam się po prostu, czy czasem nie podążamy zbyt daleko.
Zaplanowany chaos
Mam jednocześnie świadomość możliwości bardzo dokładnego zaplanowania również chaosu. Taki przykład Marek Kowalkiewicz również przytacza wskazując postać pana Hawkinga, który opracował pewien algorytm, który w sposób losowy i przypadkowy wskazuje mu ciekawe, niebanalne miejsca, w które wraz z przyjaciółmi może się udać w piątkowe wieczory. Dzięki temu, algorytm nie działa deterministycznie, nie planuje konkretnych, powtarzalnych miejsc, lecz wskazuje świadomie miejsca przypadkowe, które co więcej nie przyszłyby Hawkingowi do głowy.
Można? Można.
Czy bym tak chciał?
Osobiście czasem może, ale… jako standard chyba nie.
I tu ponawia się stwierdzenie, że przecież każdy może lubić inaczej.
Telefon wie o nas więcej niż my sami
Z książki dowiemy się, dlaczego taka wizja przekuwa się powoli w realia. Wpływ na to ma poziom analizy danych na nasz temat – nie w zakresie deklaratywnych danych, lecz naszych konkretnych zachowań. Telefon odnotowuje nasze fizyczne aktywności, zachowania i faktyczne działania. Gdy sami myślimy o sobie, możemy nadpisywać stan faktyczny pewnymi wyobrażeniami na swój temat – choćby w zakresie czasu jaki spędzamy w serwisach społecznościowych, minut jakie pochłania jedzenie, liczba robionych kroków etc. Zapytani o te parametry możemy odpowiedzieć zgodnie ze swoim odczuciem i subiektywną opinią, lecz może być ono dość istotnie różne od faktów – a nimi dysponuje nasz telefon.
Procesy automatyzacji
Szalenie ciekawie Marek Kowalkiewicz opisuje przykłady wdrożeń procesów automatyzacji w różnych organizacjach. Żeby było jasne – nie są to jedynie cudne rozwiązania pokazujące pasmo sukcesów wynikających z genialnych i przemyślanych projektów. Znajdziemy w tej książce różne przykłady – także takie, które skończyły się spektakularną porażką.
Nie są to jednak opowieści, których celem jest straszenie bądź zachęcanie do tworzenia za pierwszym razem idealnych systemów, lecz uświadomienie w jakich obszarach na jakie elementy należy zwrócić uwagę planując, a następnie wdrażając procesy automatyzacji z wykorzystaniem narzędzi AI.
Osobiście do mnie przemawia wizja autora, w której przekonuje (na przykładach), że nie chodzi w dzisiejszym rozwoju przedsiębiorstw o zastępowania algorytmami ludzi. Szanse na ponad przeciętny rozwój mają te organizacje, które zdecydują się na wyposażenie ludzi w odpowiednie rozwiązania wspierające ich dotychczasową pracę, uwalniając ich od rutynowych, nudnych i powtarzalnych czynności, doprowadzając w sumie często do awansu ze stanowisk wykonawczych na stanowiska nadzorujące – czyli kontrolujące prace algorytmów.
Algorytmy narzędziami
Pojawia się w książce wprost stwierdzenie, iż „algorytmy są narzędziami a nie zastępcami”. Ciekawe i uspakajające stwierdzenie autora.
Z drugiej jednak strony pojawiają się głosy, iż narzędzia AI nie są narzędziami, które znamy dotychczasowych rewolucji w firmach – są to bowiem pierwsze narzędzia w historii ludzkości, które nie są jedynie wykonawcami woli człowieka, lecz potrafią jednocześnie wpływać na osobę, która ich używa. W różnym trybie i sposób. To jednak już element na osobny artykuł aniżeli testimonial.
Protopia
Co do mnie przemawia szalenie i wypływa z tej książki, to zwracanie uwagi menedżerom na to, iż rola człowieka we współpracy z narzędziami AI powinna się zmieniać w sposób ewolucyjny a nie rewolucyjny.
Dzięki takiemu podejściu wielokrotnie wskazywanemu przez pana profesora, możliwe jest uświadamianie, iż technologia w obecnym wymiarze nie ma charakteru dystopijnego, ani też utopijnego, lecz protopijny (zapożyczam pojęcie od dr Edyty Sadowskiej). Zatem metoda relatywnie drobnych, spokojnych, przemyślanych kroków nastawionych na sukcesywne zmiany, w których chodzi o dobro i wygodę człowieka.
Najlepszy możliwy przykład
Od razu w książce znajdujemy konkrety dla takiego podejścia – chodzi o obsługę robotycznych kelnerów (bardziej przypominających R2D2 z „Gwiezdnych wojen” niż humanoidalne awatary) sterowanych przez niepełnosprawne osoby, które pracując nawet na drugim końcu świata ze swojego domu mają szanse mieć kontakt z drugim człowiekiem przyjmując jego zamówienie, prowadząc small talk czują się potrzebni – być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Niemożliwe?
Tak działa kawiarni Avatar Robot Cafe DAWN w Tokyo.
Oszukiwanie algorytmów
Dla równowagi znajdziemy w tej pozycji również przykłady, jak ludzie walczą z algorytmami. Świetnie ilustruje to opisany przykład kierowców Ubera, którzy… znaleźli obejście-przelotkę dla swojej aplikacji w celu uzyskiwania większych marż na realizowanych przez siebie przejazdach.
Kierowcy taksówek również nie pozostają bierni. Może to nie walka w stylu, jaki przywykliśmy widywać w telewizji, a także jaki opisuje Sylwia Czubkowska w „Bóg Techach” (opis tej książki dosłownie za kilkanaście dni), ale szalenie kreatywny. Aż mnie korci, aby dokładniej to opisać, ale nie chcę zabierać Państwu przyjemności z lektury „Sterowani algorytami?” :)
Snucie i trendy przyszłości
Dodatkowo książka pięknie przekonuje do tego, aby nie tylko zamykać się na siedzenie w salach i wymyślać kolejne automatyzacje procesów już istniejących. Wskazuje na korzyści jakie wynikają po prostu z otwartej głowy, nieszablonowego podejścia, koncepcyjnego i kreatywnego myślenia, do którego czasem wystarczy… przejść się. Pospacerować. Pooglądać świat. Posnuć się ulicami i bacznie przyglądać rzeczywistości, która podsuwa rozwiązania i pomysły.
Również w zakresie trendów dotyczących przyszłości, która jest już za chwilę – tę bliższą i tę ciut dalszą.
Osobiście znalazłem w tej książce piękne nawiązania i potwierdzenia pięciu kluczowych trendów CX, które zaczerpnąwszy z raportu PZU z 2023 roku, dyskutuje i rozkładam na czynniki pierwsze ze studentami.
Jasno i przejrzyście
Wszystkie z tych zagadnień, o których napisałem powyżej (i „kilka” innych) opisane są w „Sterowani algorytmami?” przystępnym i klarownym językiem. Bez zbytniego luzu, jaki zauważyłem (jak dla mnie) u Andrzeja Dragana, ani z kolei przesady w stronę nadęcia i trudnych terminów. Jeżeli jednak takowe pojęcia się pojawiają, to są przyjaźnie wytłumaczone z pokazaniem przykładów i stosownych nawiązań.
Wysyp książek
Bardzo dobrym i ciekawym zabiegiem jest zamieszczenie przez Marka Kowalkiewicza po każdym rozdziale zestawu książkowych polecajek – sam zanotowałem kilka pozycji, które trafiły na listę moich kolejnych zamówień książkowych.
Doceniam takie podejście, gdyż autor wskazuje w tych „lekturach wartych przeczytania” konkretne pozycje nawiązujące do tematu danego rozdziału wraz z krótkim opisem, co w danej polecanej książce szczególnie koreluje z treściami danego fragmentu książki profesora Marka Kowalkiewicza.
Copyright © 2024-2026 All rights reserved