WRÓĆ DO ZNALEZIONE

Książka Wiek paradoksów Natalii Hatalskiej

WRÓĆ DO ZNALEZIONE

Zainteresował Cię ten tekst?
Zanim przeczytasz ciąg dalszy pamiętaj, że możesz otrzymywać ode mnie bezpośrednie informacje o kolejnych wpisach. Kliknij TUTAJ i zapisz się do listy subskrybentów wpisując: DOŁĄCZAM

Są książki, które opisują aktualną rzeczywistość i człowiek czytając je, otwiera szeroko oczy – nawet wtedy, gdy ma poczucie, że jest jakoś oczytany i w miarę na bieżąco z tym, co się dzieje w zakresie rozwoju technologii (ujmując wielowymiarowo), zmian organizacyjnych czy projektów badawczych.

Są jednak książki, do których wraca się po kilku latach, przypomina się sobie co się przeczytało, ale też natyka na to, co jakoś wcześniej umknęło i… człowiek znowu robi duże oczy.

 

Właśnie w takim ujęciu skończyłem czytać ponownie „Wiek paradoksów” napisany przez Natalię Hatalską.

 

Ciągle się zmieniamy

 

Przyznaję jednocześnie, że spoglądam na te treści inaczej niż te kilka lat temu, gdy ukazała się ta pozycja. Wynika to zapewne z tego, że znając nieco autorkę i śledząc również jej publikacje oraz wystąpienia w miejscach wielu, mam nadpisaną nieco w głowie zmienioną narrację.

Jej narrację. Sama ona przyznaje, że dzisiaj, po latach część prologu książki napisałaby inaczej. Zdradzę bowiem, iż jest w tymże fragmencie opisana sytuacja, w której córka pyta ją, co jest dla niej ważniejsze – jarzębina czy telefon?

W książce znajdziemy odpowiedź: telefon.

W wywiadach od jakiegoś czasu autorka wprost odpowiada, że obecnie zmieniłaby odpowiedź na: jarzębina.

 

Tego typu zmiany jakie nastąpiły w postrzeganiu pewnych rzeczy, procesów, zachodzących zmian przez autorkę, nie powinny jednak budować przeświadczenia, że książka nie jest aktualna bądź mniej wartościowa.

Znajdziemy w niej bowiem szereg bardzo ciekawych, zebranych przekrojowych danych i wyników badań. Z tego zresztą, czyli metaanaliz, znana jest firma założona przez Natalię Hatalską, czyli infuture.institute, zajmująca się analizowaniem, prognozowaniem i badaniem trendów.

 

Skupiając się na książce

 

Znajdziemy w niej sporo odniesień do ogromu raportów czy publikacji – również tych autorów bardzo cenionych przez Hatalską, jak np. Kevin Kelly, Stanisław Lem, Aldous Huxley, Virginii Woolf czy Jane Goodall – zresztą spis polecanych „książek do dalszych przemyśleń” znajdziemy na ostatnich stronach tej publikacji. Osobiście polecam poprzeglądać i sprawdzić, czy nie warto ująć w planach zakupowych.

 

Formułowanie myśli

 

Książka ujęła mnie przede wszystkim sposobem w jaki została napisana – mam na myśli język. Umiejętnie Natalia Hatalska dzieli się ogromną wiedzą, powołując się na szereg materiałów źródłowych i dodatkowych wyjaśnień ujętych w przypisach. Przy czym, co ciekawe, to dzielenie się wiedzą ma charakter bardziej jakby reporterski – przedstawia i opisuje zdarzenia, realizowane badania, obserwowane zmiany zachodzące w wielu sferach życia, które nie są powszechnie znane, dopisując swoją ocenę, która jest bardzo wyważona.

 

Bardzo mi to odpowiada, iż autorka co do zasady przedstawia stan rzeczy i jednocześnie w sposób naturalny opisuje swój stosunek do danego opisywanego zdarzenia, ale jest przy tym pokorna co do swojej pełnej wiedzy w danym zakresie na daną chwilę. Przez to jednocześnie ton tekstu nie jest kategoryczny w osądach i zamieszczanych opiniach. Jest stonowany i wyważony, co powoduje, że nawet, gdy się nie zgadzamy z wnioskami jakie wyciąga autorka na bazie zamieszczonych danych, to mamy wewnętrzne przekonanie, że możemy różnić się pięknie – tak właśnie odczytuję podejście Natalii Hatalskiej i bardzo szanuję ten styl i formę przekazywania przez nią treści.

 

 

 

 

 

 

 

Zaskoczony?

 

W sumie, nie powinien być tym zdziwiony, gdyż po pierwsze znam jej sposób podejścia do tematów również, gdy aktualnie wypowiada się na wielu konferencjach, jak i w podcastach, a jednocześnie ma to specyficzne podejście badacza o otwartej głowie, ciekawości, pokorze do danych i nie rzucaniu zbyt łatwo zdecydowanymi opiniami – co zresztą powinno być naturalne dla osoby, która jest założycielem i szefową takiego, a nie innego instytutu.

 

Merytorycznie

 

W książce znajdziemy ciekawe potwierdzenia tego, że technologia im bardziej nas wspiera, tym bardziej sami musimy się stosować się do jej wymagań i korzystać z niej w określony sposób. Doskonale z tym rezonuje świadomość i konieczność pracowania nad kompetencjami przyszłości, o których wiele się mówi – a powinno się mówić jeszcze więcej, szczególnie w środowisku edukacyjnym, na każdym jego szczeblu.

 

Dodatkowo, znajdziemy wiele ciekawych przykładów i badań potwierdzających, że technologia jest zbyt ważna, aby została w rękach firm technologicznych (cytując parafrazę Georgesa Clemenceau, premiera Francji sprzed 100 lat).

Przeczytamy również o osamotnieniu w czasach mediów społecznościowych i teoretycznej łatwości komunikacji,

Książka przypomina również porównanie Michaela Harrisa, iż współczesny sposób budowania więzi jest jak jedzenie w fast foodzie – dużo, szybko, bez wartości odżywczych.

Nie mogło zabraknąć celnych uwag dotyczących nadmiaru informacji, które nas otaczają, a które wpływają na trudność podejmowania decyzji przy nadmiarze możliwości, co z kolei przekłada się na blokady i paraliż decyzyjny.

 

O emocjach na dwa tempa

 

Moją uwagę zwróciło dodatkowo wskazanie na znaczenie empatii w dzisiejszych czasach – o czym sam często wspominam i zwracam uwagę na ten aspekt.

Co prawda, pojawia się w książce najpierw jej przyrównanie do współodczuwania, z czym osobiście nie do końca się zgadzam, gdyż w mojej ocenie oznaczałoby to, że wspólnie z osobą, która dzieli się z nami swoimi problemami bądź zagadnieniami do zaopiekowania, możemy wspólnie usiąść, przejąć jej odczucia i pogrążyć się w kłopocie, z którym ona do nas przyszła. We współodczuwania mi osobiście brakuje sprawczości, która jest specyficzna dla empatii.

Jednak w kolejnym wersie Natalia Hatalska zamieszcza od razu dopowiedzenie, iż empatia jest zdolnością do zrozumienia uczuć innej osoby i sposobu jej postrzegania świata.

Składa się na nią zatem umiejętność czytania emocji drugiego człowieka (dostrzegania) i następującego w jego efekcie przejęcia się jego stanem emocjonalnym (a nie przejęcia go na siebie) i – co szalenie ważne – odpowiedniej reakcji na te emocje.

 

Istotne jest jednak dopowiedzenie tutaj, że odniesienie się do takiego zjawiska, jak empatia w tej książce, wynika ze zwrócenia uwagi na jej istotny spadek w relacjach ludzkich, co jest efektem stosowanych technologii, które wpływają na tempo naszego życia, nadmiaru korzystania z mediów społecznościowych (co prowadzi do płytkości relacji), zmniejszenia wielu innych doświadczeń zdobywanych innymi zmysłami (np. obcowanie z naturą).

 

Z tych większych obaw

 

Szalenie przejmujące i mnie osobiście uwierające w zakresie obaw (gdyż pozostające poza kontrolą kogokolwiek) są opisane w książce zagadnienia rozwoju technologii ingerującej w ludzkie ciało – dochodzi do procesów łączenia świata fizycznego, cyfrowego i biologicznego.

Opisane przez Natalię Hatalską badania, nawet z perspektywy czasu, w którym ta książka została napisana, w wielu aspektach robią wrażenie – np. eksperymenty przeszczepiania przez zespół Christophera Masona genów niesporczaków do pojedynczych komórek ludzkich, osiągając tym samym zwiększenie odporności tejże komórki na promieniowanie jonizujące (przydatne w podboju kosmosu).

 

Alternatywne życie

 

Ciekawym wątkiem jest przedstawienie w książce możliwości działania w dzisiejszym świecie w oderwaniu od technologii – na przykładzie społeczności amiszów i zasad w niej panujących.

Opisane przez autorkę nastawienie tej społeczności do świata jest wciągającym zabiegiem i zwieńczeniem całej pozycji – analiza tego stanu rzeczy może po części stanowić odpowiedź na pytanie z podtytułu książki (o tym za chwilę), lecz… pozostawieni zostajemy z pewnym niedopowiedzeniem, gdyż amisze działają w określony sposób – nie będę opisywał ich podejścia, gdyż doskonale to wybrzmiewa z książki – lecz jednocześnie bazują w pewnym zakresie na tym, co zewnętrzny świat jednak również dla nich tworzy.

To ciekawy wątek dający przestrzeń do dodatkowych własnych przemyśleń nad tą pozycją.

 

Podtytuł

 

Ciekawie w tym całym podejściu prezentowanym w książce, wybrzmiewa wspomniane powyżej pytanie postawione w podtytule – Czy technologia nas ocali?

W książce nie znajdziemy wprost odpowiedzi. To kolejny dowód na to, że autorka jest pokorna w zakresie swojej wiedzy, jak i możliwości przewidywania przyszłości.

W analizie trendów, w mojej ocenie, nie chodzi bowiem o przewidywanie przyszłości, lecz o stosowanie założeń z zakresu zarządzania predykcyjnego, tworzenia możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji i pracowaniu nad możliwościami w celu przygotowania się na to, co może nastąpić, aby minimalizować ryzyka, a także wykorzystywać nadchodzące szanse. Potocznie można powiedzieć, że chodzi o tak zwane „trzymanie ręki na pulsie”, mając na uwadze ogrom odpowiednio przygotowanych danych, poddanych odpowiedniej analizie.

 

Wracając do pytania z podtytułu – moim zdaniem jest ono świadomie zadane w sposób prowokacyjny, gdyż zwyczajnie nikt nie zna na nie odpowiedzi, choć coraz bardziej rośnie liczba tych, którzy wątpią, aby mogła ona być twierdząca.

Szczególnie, gdy nadpiszemy sobie to, co znajdujemy w niniejszej książce z tym, co wiemy obecnie, czyli po pięciu latach od ukazania się tej pozycji – uświadamiając sobie, jak wiele wydarzyło się w zakresie rozwoju chociażby sztucznej inteligencji.

 

Między innymi zapewne o tych aspektach dowiemy się wkrótce z kolejnej książki Natalii Hatalskiej – tym bardziej, że sama zaczęła wspominać, że prace nad takową się toczą.

 

Czekam z niecierpliwością.

Copyright © 2024-2026 All rights reserved

Kontakt