Czas czytania: 2 min.
Jak niewiele trzeba, aby zbudować pozytywny wizerunek dla całych mas ludzi. Drobny gest, który sunie lawiną w necie – wszyscy o tym mówią.
Dość klickbajtowo na początek
Brzmi, jak tani tytuł w podrzędnym serwisie internetowym… Wybaczcie, jednak naprawdę mam takie wrażenie, że każdy o tym zdarzeniu słyszał, czytał bądź widział wideo, a tym samym ma potrzebę jego skomentowania. W sumie sam to tutaj teraz robię, ale w nieco innym ujęciu…
Zwykły koncert – niezwykłe zachowanie
Osobiście musiałem trochę pogrzebać, żeby do szczegółowych informacji dotrzeć, bo poza LinkedIn nie używam żadnych SM > z kolei w tym wydarzeniu sam udziału nie brałem, abym mógł zdać relację reporterską.
Piszę i piszę, ale w sumie cały czas nie dałem znać o co chodzi – rzecz dotyczy oczywiście sobotniego koncertu (z 15 sierpnia) Robbiego Williamsa odbywającego się w ramach festiwalu BitterSweet w Poznaniu.
Gdy piosenkarz zauważył banner nastolatki stojącej w pierwszym rzędzie, na którym było napisane, że jej mama jest ogromną fanką wykonawcy, ten zszedł ze sceny, podszedł do tej dziewczyny i złożył autograf. Gdy dziewczyna zadzwoniła do swojej mamy, żeby podzielić się od razu tym, co ją spotkało, wówczas Robbie Williams przejął telefon i podczas połączenia wideo przywitał się z mamą obecnej na koncercie dziewczyny i wykonał dla niej fragment piosenki.
Nic skomplikowanego, ale…
W sumie prosta rzecz zrobiona przez artystę, który nie czuję się gwiazdą odizolowaną od świata (przynajmniej na tym koncercie). Wykonał on drobny, ciepły gest, który dla dziewczyny obecnej na koncercie i jej mamy, z którą połączył się telefonicznie będzie absolutnie niezapomnianym wydarzeniem do końca ich dni.
Dodatkowo jednak, tym zachowaniem artysta zbudował u całej masy ludzi szalenie pozytywny wizerunek siebie, jako zwykłego człowieka, potrafiącego zareagować w sposób spontaniczny na to, co wydarza się na koncercie, co nie jest efektem szczegółowego scenariusz nastawionego na budowanie wizerunku, lecz szczerym i naturalnym gestem budującym zwyczajnie sympatię.
Marki – patrzcie!
Mam poczucie, że dzięki takim prostym, naturalnym zachowaniom, umiejętności znalezienia się w sytuacji, traktowaniu ludzi po ludzku, marki są w stanie budować prawdziwą lojalność klientów. Nie chodzi o to, aby rezygnować z planowego, ustrukturyzowanego działania, które stanowi o podejściu firm do ich klientów, z którymi buduje się lojalność i więź. Rzecz w tym, że w takich spontanicznych sytuacjach, niestandardowych zdarzeniach objawia się to, czy cały system, który marki budują jest tylko rozwiązaniem stworzonym z wyrachowaniem, czy jednak autentycznym i szczerym działaniem w stosunku do swoich klientów. To forma takiego paska lakmusowego.
Szanowny Panie Robbie Williams – nie znamy się. Ja nieco znam Twoją twórczość, choć nie jestem Twoim szczególnym fanem. Jednak szanuję Cię za umiejętność zachowania się w sytuacji!
Źródło zdjęcia: wykonane przez znajomego obecnego na koncercie.