03 czerwca 2026

Rzecz o drodze, człowieku, jego refleksji

Czas czytania: 2 min. 30 sek.

Drobna sprawa, która potrafi zachwycić. Tak drobna, że aż dziw, że o tym piszę > może się starzeję. Choć może robię się po prostu bardziej spostrzegawczy.

Ostatecznie stawiam po prostu na to, że z wiekiem rozumiem więcej, doceniam bardziej, cieszę się drobnymi rzeczami. Bo życie jest krótkie i należy cieszyć się właśnie również (a może przede wszystkim) drobiazgami.

Jednocześnie wysyłam sygnał, że pisząc o doświadczaniu w różnych aspektach, nie tylko zauważam te miejsca i sytuacje, które wymagają poprawy > jak ostatnio w przypadku: https://jaroslawprzybyla.pl/gdy-system-nie-jest-najwiekszym-problemem-lecz-komunikacja

Jednak do brzegu…

Pas drogowy – sprawa oczywista?

Sprawa dotyczy tego, jak pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie czystości pasa drogowego i jego okolicy (zresztą nie wiem dokładnie co wchodzi profesjonalnie w zakres pasa drogowego, więc może to, co napisałem może być masłem maślanym), potrafią wykazać się czujnością, odrobiną refleksji bądź wręcz empatią.

Załączone zdjęcie prezentuje fragment drogi. Takiej zwykłej drogi w gminie Dopiewo pod Poznaniem – tuż w okolicy mojego miejsca bywania, czyli zamieszkania.

Nic w tym zdjęciu (jak i drodze) szczególnego – kostka brukowa w jednej z jej odsłon. Przy niej pole uprawne (bo to taka wiejska wioska), a między polem, a drogą zwyczajny pas zieleni. Można powiedzieć, że ten skrawek zielenizny nie jest niczym szczególnym. Zarośnięty tym, co popadnie, co się samo zasieje, co wykiełkuje i co lepiej jest w stanie się zaadoptować bądź przechytrzyć inne formy zielonego życia.

Skoro zarasta, to trzeba…

Ponieważ jest tym, co popadnie bądź spadnie, wyrasta różnej wielkości, która wymaga od czasu do czasu przystrzyżenia. Stąd też, co 2-3 miesiące pojawiają się panowie z kosiarkami różnego typu. W tym przypadku, ze względu na ukształtowanie terenu ewidentnie niezbędna jest ręczna kosa spalinowa bądź elektryczna.

Kilka dni temu (licząc od momentu zrobienia załączonego zdjęcia) zielenizna została wycięta zgodnie z założeniem, lecz… Wasze wprawne oko, czułe serducho, ktoś z Was nastawiony na zwracanie uwagi na drobne rzeczy, które robią różnicę, zapewne zauważy, że nie wszystko zostało wycięte.

Refleksja możliwa w wielu sytuacjach

Zostawione zostały fragmenty, w których rosły sobie zwykłe, polne, białe kwiatki.

Niby nic.

Jeden z elementów zielenizny, który można przyciąć, jak wszystkie inne wystające formy flory.

Jednak ten człowiek, który akurat w tym miejscu zajmował się tym, czym się zajmował, postanowił te niczyje, białe kwiatki… zostawić!

Pierdoła?

Pewnie tak.

Jednak nie dla wszystkich – bo te kwiaty wyglądają po prostu ślicznie.

Można było ciąć wszystko równo, co znajdowało się na drodze szybko obracającej się żyłki. Jednak tak się nie stało.

Czy zauważyłbym, gdyby zniknęły?

Nie wiem. Być może.

Jednak zostały. Co więcej, zostały wyeksponowane.

Taki prosty, polny, pospolity rumianek.

Skąd się wziął ten człowiek

Nie wiem, czy widoczny na zdjęciu ostateczny efekt pracy kosą, to element jakiegoś szkolenia, wypracowanego systemowo podejścia, aby nie ścinać jak popadnie, czy może wrodzonego, ludzkiego dostrzegania piękna w drobnych i zwykłych rzeczach – które warto pozostawić, a nie ścinać, jak ręka niesie.

Jakby nie było, gratuluję Zakładowi Usług Komunalnych Sp. z o.o. w Dopiewie (ZUK Dopiewo) takiego pracownika.

Mam poczucie, że czasem również o takich sprawach warto wspominać na szkoleniach. Bo to właśnie często te małe, drobne sprawy robią różnicę.

Potrafią zrobić dzień.

Dziękuję.

WRÓĆ NA UZEWNĘTRZNIENIA