Czas czytania: 3 min.
Niemożliwe, a jednak „łowickie MASŁO EKSTRA może mieć sporo wspólnego z „Ptasim Mleczkiem” od Wedla. W sumie bez sensu piszę, że „od Wedla”. „Ptasie Mleczko” jest tylko jedno :)
Ale do rzeczy.
A rzecz w tym, że dwie osoby (małżeństwo) na przestrzeni dwóch dni ma styczność z dwoma różnymi Lidlami.
Różnymi fizycznie, jak i w zakresie podejścia.
Sytuacja 1. – to podejście 1.
Żona, będąc w sklepie zostaje zachęcona do kupienia dwóch opakowań „Ptasiego Mleczka” w cenie jednego. Wie, że jej mąż je uwielbia. Rzadko kupują, gdyż mąż kilka lat temu uznał, że przekroczenie bariery cenowej w postaci 12 zł tego przesmacznego cuda, kończy jego przygodę z nim. Zatem żona widząc niespotykaną ofertę decyduje się zrobić swemu lubemu mega niespodziankę.
Rzecz w tym, iż w wielości zakupów, wykładając wszystkie z nich w sklepie na taśmę, a także będąc w euforii przed czekającym ją powrotem do domu z mega wieścią o przysmaku, nie zaznaczyła w aplikacji programu Lidl Plus, że zamierza skorzystać ze stosownego kuponu w celu naliczenia rabatu.
Produkty przejechały więc po taśmie, QR kod z aplikacji Lidl Plus został zeskanowany, ale… zniżka na „Ptasie Mleczko” nie jest ujęta.
Kiedy odnotowano tenże fakt?
Po powrocie do domu, gdy córka zerknęła w paragon, żeby sprawdzić ile dokładnie kosztowały słodycze.
Sytuacja 2. – to podejście 2.
Mąż, będąc w sklepie tej samej sieci w celu uzupełnienia zakupów na konkretny wypiek, który zaplanowała córka (ta sama, która powyżej przeglądała z wnikliwością paragon dzień wcześniej), zostaje zachęcony promocją na łowickie MASŁO EKSTRA. Jedyne 2,99 zł/szt. przy zakupie 3 sztuk. Wchodzi w to, jak w dym, szuka, szuka, nigdzie nie ma.
Kręci się po alejkach i w końcu zahacza panią z obsługi sklepu pytając o dostępność masła w promocyjnej cenie – otrzymuje instrukcję, jak dostać się do odpowiedniej półki z jednoczesnym dopowiedzeniem „jak tam nie ma, to znaczy, że w innym miejscu już Pan nie znajdzie”.
Mąż poszedł, zobaczył, dostrzegł – ale jedynie puste kartony.
Z rozczarowaniem ruszył więc do kasy samoobsługowej, aby zakończyć proces zakupów poprzez nabijanie tych towarów, które z sukcesem włożył wcześniej do koszyka. Nagle między kasami przechodziła ta sama pani z obsługi rzucając pytanie: „udało się znaleźć to masło?”.
Gdy usłyszała, że jedynie wiatr hulał w tej części sklepu, poprosiła o spokojne kasowanie i niezamykanie transakcji, a ona jeszcze pójdzie coś sprawdzić.
Wróciła po 3 minutach, z trzema kostkami masła i z uśmiechem zakomunikowała „okazało się, że są jeszcze dwa kartony na zapleczu”.
Podsumowanie
Po sytuacji 1. w żonie pozostaje:
- złość na siebie (trzeba było sprawdzić, trzeba było być uważnym, byłam zmęczona całym dniem, jestem wnerwiona, widzę częściowo problem w sobie)
- jak i rozgoryczenie (dlaczego kasjerka nie zwróciła uwagi, przecież widziała, że odbijam kartę, mogła podpowiedzieć, zwrócić uwagę).
ŻONA POZOSTAJE Z: niezadowoleniem z siebie, jak i negatywnym nastawieniem do marki sklepu.
Po sytuacji 2. w mężu pozostaje zadowolenie, że zauważono jego kłopot, został nie tylko usłyszany, ale również wysłuchany. Co więcej, pojawiła się konkretna, aktywna postawa, która wymagała (może mocne słowo, ale jednak) niestandardowego podejścia.
MĄŻ POZOSTAJE Z: docenieniem zaangażowania w chęć pomocy przez człowieka człowiekowi.
Podsumowanie podsumowania
Finalnie mamy dysonans. Bo mąż z żoną obserwacjami się podzielili i mieli inne postrzeganie podejścia serwowanego pod marką LIDL.
Wnioski
Organizacje, firmy, przedsiębiorstwa, biura itd. są strukturami działającymi w określony sposób. Posiadają pewne standardy, systemy i mechanizmy, a nawet sposoby ich wprowadzania, jak i egzekwowania.
Na końcu jednak w wielu sytuacjach jest człowiek, który dany system i rozwiązanie obsługuje bądź w nim funkcjonuje. Od jego (człowieka) podejścia zależy to, jak nawet niedziałający do końca perfekcyjnie system można ubrać w prawdziwie ludzkie podejście, za którym dopiero pojawia się określony szyld.